Pasożyty – to trzeba wiedzieć!

Gdy mowa o odrobaczaniu, skojarzenia mamy raczej weterynaryjne. Tymczasem nie tak dawno, bo w latach 70. i 80. XX wieku, regularne odrobaczanie dzieci i dorosłych było powszechną praktyką. Dzisiaj nie ma takich zaleceń, choć średnio osiem na dziesięć osób nosi w swoim wnętrzu niechcianych lokatorów. Czy ludzie powinni się więc odrobaczać?

Kto ma robaki?

Według lekarzy zajmujących się tematem pasożytów i chorób przez nie wywoływanych, średnio 80 proc. osób w naszym kraju ma chociaż jeden typ wewnętrznego lokatora (typu owsik włosogłówka), co siódmy Polak ma glistę ludzką, co dwunasty – tasiemca. Wśród małych dzieci odsetek nosicieli pasożytów jest jeszcze wyższy – owsicę może mieć nawet 90 proc. maluchów, niemal wszystkie chorują na lambliozę, którą najłatwiej złapać w piaskownicy. Szczególnie narażone na zarażenia są osoby posiadające psy i koty, gryzonie oraz ptaki, ale nie tylko one. By zarazić się pasożytem, wystarczy nie umyć rąk, zjeść brudny owoc lub warzywo, wytrzeć się cudzym ręcznikiem, wykąpać w jacuzzi, a nawet pocałować własnego psa. Czy oznacza to, że wszyscy jesteśmy chorzy i grozi nam niebezpieczeństwo? Niekoniecznie. Niektórzy naukowcy twierdzą wręcz, że pasożyty są nam potrzebne do zachowania równowagi homeostatycznej – jeden filar to układ immunologiczny, drugi – bakterie jelitowe i trzeci – właśnie pasożyty. I że skoro żyjemy w symbiozie z pasożytami od początków ludzkości, nadal nie warto z nimi walczyć. Ta teoria nie cieszy się jednak na razie zbyt dużym zaufaniem, bo choć często nie mamy pojęcia, że nasze organizmy zamieszkują pasożyty (w końcu w ich interesie jest nie robić krzywdy nosicielowi, lecz przyczaić się w ukryciu i rozmnażać), to w licznych przypadkach potrafią one zrujnować ludzkie zdrowie.

Niektóre z ludzkich pasożytów:

Tasiemiec – a właściwie tasiemce, bo jest ich kilka rodzajów. Tasiemiec nieuzbrojony może mieć 10 m długości, można się nim zarazić przy okazji przyrządzania i jedzenia surowej lub niedogotowanej wołowiny. Nieco krótszy tasiemiec uzbrojony może znaleźć się w naszych organizmach po zjedzeniu zakażonej wieprzowiny, bruzdogłowiec szeroki to z kolei ryby i kawior. Bardzo groźny tasiemiec bąblowaty żeruje co prawda w jelicie cienkim psów, ale przypadkowo może również zagnieździć się w ciele ludzkim, wywołując ciężką i trudną do wykrycia chorobę – bąblowicę wielojamową. Objawy zakażenia tasiemcem to m.in. bezsenność, bóle głowy, nadpobudliwość, spadek masy ciała, brak apetytu lub przeciwnie – wieczny głód. U nosiciela mogą występować wysypki, nudności, biegunki, wymioty, bóle brzucha, anemia. W przypadku tasiemców wywołujących choroby, objawy mogą być wielonarządowe, typowe dla tych schorzeń. Wykrycie obecności tego pasożyta odbywa się a podstawie analizy kilku próbek kału – tasiemiec nie odrzuca swoich członów każdego dnia, czasami próbki są czyste pomimo zakażenia tym pasożytem.

Glista ludzka – robak obły osiągający nawet 40 cm długości. Do zakażenia wystarczy zjedzenie nieumytych warzyw czy owoców, na których znajdowały się jej jajeczka. Dorosłe samice pasożyta zamieszkują ludzkie jelito cienkie składając dziennie do 200 tysięcy jaj. Uwolnione z nich larwy przez ścianki jelita przedostają się do naczyń krwionośnych i rozpoczynają wędrówkę do płuc, gdyż do rozwoju potrzebny im tlen. Gdy osiągną 2 mm, trafiają do oskrzeli, potem tchawicy i krtani, odruchowo połknięte przez nosiciela lądują w żołądku, a następnie znów znajdują się w jelicie. Tutaj dorastają, zaczynają się rozmnażać i historia rozpoczyna się od nowa. Objawy zakażenia glistą ludzką to m.in. osłabienie, obrzęki, zawroty głowy, bezsenność, nudności, bóle brzucha, a także kaszel, zapalenie oskrzeli i odoskrzelowe zapalenie płuc, gdy larwy wędrują po układzie oddechowym.

Owsik ludzki – robak pasożytniczy typu nicieni, w organizmie ludzkim bytuje w jelicie grubym, wyrostku robaczkowym i części jelita cienkiego. Zarazić się owsikiem jest bardzo łatwo – jego jaja mogą znaleźć się na niemytych owocach i warzywach, a także przedmiotach codziennego użytku (np. poręcze w autobusach, koszyki w sklepie). Kto nie myje rąk przed posiłkiem, ten zaprasza do siebie tego małego pasożyta. Owsiki powodują chorobę zwaną owsicą. Jej objawy to najczęściej świąd i zaczerwienienie w okolicach odbytu, osłabienie, brak apetytu, nadpobudliwość (zwłaszcza u dzieci), bóle brzucha, anemia. Przebieg choroby zależy od odporności nosiciela i ilości pasożytów. U kobiet owsiki mogą dostać się do narządów rodnych i spowodować ich stan zapalny. Obecność owsików diagnozuje się za pomocą testu paskowego (wymaz około odbytowy).

Węgorek jelitowy – larwa tego pasożyta bytującego w organizmach m.in. człowieka, owiec, świń czy bydła, do ciała przedostaje się przez skórę. Wraz z krwią, drogą prowadzącą przez serce, trafia do płuc, tchawicy i gardła, gdzie zostaje automatycznie połknięta i trafia w miejsce swojego ostatecznego bytowania, czyli do jelita cienkiego. Pasożyt wywołuje chorobę o nazwie węgorczyca (strongyloidoza). Różne objawy towarzyszące obecności tego pasożyta w ludzkim organizmie odpowiadają za kolejne etapy jego wędrówki. Świąd i obrzęk skóry wywołuje przenikanie larwy do ciała (robak drąży tunele w tkance), gdy znajduje się w płucach, objawy przypominają zapalenie płuc czy oskrzeli. Gdy wreszcie trafia do jelita, typowe objawy to biegunki, bóle brzucha, anemia, brak apetytu. Zdarza się, że larwy mogą zagnieździć się także w pęcherzyku żółciowym, sercu, nerkach czy mózgu. Diagnostyka obecności tego pasożyta to badania kału, w których mogą (ale nie muszą) znaleźć się jego jaja, a także badania kału, śliny, moczu czy treści dwunastniczej na obecność larw.

Włosogłówka – pasożyt o długości 3 do 5 cm, gatunek nicienia, w organizmie ludzkim bytuje w jelicie ślepym, rzadziej grubym. Występuje na wszystkich kontynentach, szacuje się, że na całym świecie zarażonych tym pasożytem jest około 800 milionów ludzi. Żywi się głównie krwią, wnikając w śluzówkę jelita przednią częścią. Epidemiologia zakażenia jest podobna do zakażeń glistą ludzką, czyli zarazić się można poprzez zjedzenie nieumytych warzyw czy owoców, na których znalazły się jaja pasożyta, a także wypicie zakażonej jajami wody. W Polsce obserwuje się sporo zakażeń włosogłówką, szacuje się, że w niektórych wsiach nosicielami może być nawet 90 proc. mieszkańców. Pasożyt może nie dawać żadnych objawów, u niektórych osób zauważalne są dolegliwości ze strony układu pokarmowego i nerwowego. U zakażonych dzieci, w skrajnych przypadkach może dojść nawet do zahamowania wzrostu oraz opóźnienia rozwoju. Diagnostyka jest trudna, jaja pasożyta znajdują się w kale nosiciela, nie w każdej próbce da się jednak stwierdzić ich obecność.

Trudna diagnostyka

Lekarze specjalizujący się w pasożytach i wywoływanych przez nie chorobach twierdzą, że wiele osób, w tym często dzieci, leczonych np. na astmę oskrzelową, atopowe lub łojotokowe zapalenie skóry, w rzeczywistości ma problem z robakami. Typowe dla obecności niechcianych lokatorów bóle głowy, stawów, szyi, problemy z oddychaniem, bezsenność, ciągłe uczucie zmęczenia, podkrążone oczy, wzdęty brzuch, uporczywy kaszel nocny, duszności, wysypki, nadpobudliwość, zazwyczaj diagnozowane są jako inne jednostki chorobowe i mogą być nieprawidłowo leczone. Co gorsza, diagnostyka chorób pasożytniczych nie jest łatwa – wykrywalność jaj, larw czy członów pasożytów w kale to zaledwie 7 do 25 procent, gdyż nie trafiają one tam każdego dnia. Próbki do badania trzeba więc oddawać kilkukrotnie i najlepiej nie do zwyczajnego laboratorium, ale do ośrodka wyspecjalizowanego w badaniach parazytologicznych np. laboratoriów w szpitalach zakaźnych, weterynaryjnych czy Państwowego Zakładu Higieny. Istnieją też badania biochemiczne krwi potwierdzające obecność tasiemca, glisty, toksoplazmozy czy lamblii, nie zawsze jednak łatwo dostępne dla pacjenta.

Czy trzeba się odrobaczać?

Temat jest złożony, a w środowisku lekarskim – mocno kontrowersyjny. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej oraz pediatrzy rzadko przepisują preparaty odrobaczające, skupiając się na leczeniu objawów, które obserwują i szukając jednostek chorobowych za nie odpowiedzialnych. Sami pacjenci z reguły nie są świadomi zagrożeń związanych z obecnością pasożytów, zazwyczaj zresztą nawet nie podejrzewają, ze mogliby być ich nosicielami, nie proszą więc o diagnostykę w tym kierunku. Lekarze specjalizujący się w leczeniu chorób pasożytniczych z kolei chcieliby, by w Polsce znowu wprowadzono cykliczne, coroczne odrobaczanie, zwłaszcza dzieci, podobnie jak wciąż dzieje się w niektórych krajach. Jedni drugim zarzucają niekompetencję, brak wiedzy i nieświadome działanie na szkodę pacjentów. W takich przypadkach pozostaje albo zaufać jednej z tych dwóch opcji, albo spróbować je wyśrodkować. I zamiast odrobaczać się profilaktycznie, obserwować swój organizm, by w razie niepokojących objawów rozpocząć diagnostykę w kierunku obecności pasożytów.

Farmakologiczne metody odrobaczania

Leki przeciwrobacze przepisywane są na receptę i wyróżnia się dwie ich grupy. Działanie pierwszej to porażanie układu mięśniowo-nerwowego pasożyta i, w konsekwencji, jego unieruchamianie. Tak „przygotowane" robaki są następnie wydalane z jelit. Leki te działają na dorosłe osobniki oraz te we wczesnym stadium rozwoju, nie mają za to zazwyczaj wpływu na larwy potrafiące migrować do tkanek. Działanie drugiej grupy leków opiera się na zakłócaniu przemiany materii pasożytów, uniemożliwiając im wchłaniania glukozy, powodując śmierć. Leki działają także na jaja i larwy pasożytów jelitowych. Leki mogą mieć przykre skutki uboczne (głównie ze strony układu pokarmowego), może się też zdarzyć, że zaatakowane robaki uwolnią tak dużą ilość toksycznych substancji, że pojawią się reakcje zapalne w organizmie i trzeba będzie wdrożyć odpowiednie leczenie. To prawdopodobnie główna przyczyna, dla której lekarze POZ wzbraniają się przed odrobaczaniem profilaktycznym, bez wyraźnych wskazań.

Naturalne metody odrobaczania

Moda na usuwanie pasożytów to już niemal „trend" na blogach i forach, niestety zazwyczaj brakuje tam prawdziwych ekspertów z solidną wiedzą medyczną. Ludzie na własną rękę odrobaczają się ziołami, co może być nawet bardziej szkodliwe dla organizmu, niż farmaceutyki. Źle dobrane zioła mogą być bardzo toksyczne, np. popularny w odrobaczaniu piołun, wrotycz czy oman to trucizny, które zwierzęta omijają szerokim łukiem. Natomiast ludzie piją napary wierząc, że są bezpieczniejsze niż chemia. Tymczasem działają podobnie, a wchłaniają się znacznie lepiej. Na pasożyty również działają, ale nie kompleksowo – tasiemiec zginie, ale jego larwy przedostaną się tam, gdzie są bezpieczne, czyli np. do oka lub mózgu. Takich naturalnych sposobów jest mnóstwo, a pojawia się coraz więcej. Trochę w tym magicznego myślenia, trochę efektu placebo, trochę wreszcie faktycznej, chwilowej poprawy. W żadnym przypadku nie będzie to jednak całkowite pozbycie się pasożytów, a zwłaszcza ich migrujących larw.

Profilaktyka

Tutaj sprawa jest prosta i (wreszcie) bezdyskusyjna. Przede wszystkim trzeba solidnie dbać o higienę – myć ręce po powrocie do domu, myć warzywa i owoce przed jedzeniem, nie podawać dzieciom jedzenia do ręki w piaskownicy (i podobnych miejscach), myć zabawki używane w piasku, nie siadać na desce klozetowej w toaletach publicznych, nie używać wspólnych ręczników. Trzeba też unikać surowego mięsa (tatar, sushi, niedosmażony stek). Właściciele psów i kotów powinni je często odrobaczać, myć im łapy i pysk po spacerze, nie całować. Warto też zadbać o odpowiednią dietę – ograniczyć lub usunąć z jadłospisu gluten, cukier i mleko (pożywki dla pasożytów).

Czy wiesz, że...

... wykrywalność jaj, larw czy członów pasożytów w kale to zaledwie 7 do 25 procent, gdyż nie trafiają one tam każdego dnia? Próbki do badania trzeba więc oddawać kilkukrotnie i najlepiej nie do zwyczajnego laboratorium, ale do ośrodka wyspecjalizowanego w badaniach parazytologicznych np. laboratoriów w szpitalach zakaźnych, weterynaryjnych czy Państwowego Zakładu Higieny.

Czy wiesz, że...

... według lekarzy zajmujących się tematem pasożytów i chorób przez nie wywoływanych, średnio 80 proc. osób w naszym kraju ma chociaż jeden typ wewnętrznego lokatora.

Autor: Kamila Śnieżek, „Moje Zdrowie"